czwartek, 31 lipca 2008

Chleb powszedni ... posła...

... którego mrówka niosła.
Otóż wakacje w sejmie. Wrzało, huczało. Końcówka niczym u sprintera piorunująca i efektywna. Nie obeszło się oczywiście bez zręcznych chwytów, zasieków, podchodów. A teraz co? Wakacje.
I spróbujmy się postawić w sytuacji takiego posła. Po 11 miesięcznej służbie (choć teraz trwała krócej bo od listopada więc 9 miesięcy), która owiana była aktywnością ponad siły niczym zadania Herkulesa przychodzi cisza i spokój. Nie przechodzi się już przez bramę sejmu i nie szoruje butami po świeżo wypastowanej podłodze. Nie czuć w nozdrzach mieszanego zapachu różnych racji i poglądów politycznych. Nie mija się swojego konkurenta politycznego, z którym wczoraj wieczorem w programie na antenie telewizji doszło do niezłej sprzeczki i patrzy na niego teraz z wyższością no bo przecież to ja miałem racje (notabene przeciwnik myśli tak samo). Nie ma już stojących lub siedzących na kanapach dziennikarzy w sejmowych korytarzach, można teraz liczyć jedynie na paparazzi pracujących dla jednego z brukowców. Generalnie nuda.
Jakie skutki może to przynieść dla takiego posła aktywisty? No myślę, że niewielkie. Zwinny poseł po takim harcie i zaprawieniu potrafi sobie nieźle zorganizować czas. Jedni organizują blokady (znany sposób z historii więc może mało chwytliwy teraz), inni wakacje z atrakcyjną posłanką, albo jakąś wakacyjną konferencyjkę się zrobi. Jednak trzeba coś nowego wymodzić no bo specjalista od PR mówił wyraźnie: nie można zanudzić odbiorcę. A jak powszechnie wiadomo kreatywność posłów nie zna granic.
Czeka nas więc czas oddechu od sejmu, ale tylko z założenia. A jak będzie? To się jeszcze okaże. Pożyjemy zobaczymy.

środa, 30 lipca 2008

Radio Maryja kontra Katolik

Ciśnie się mi wiele myśląc: Radio Maryja. Jedna strona to ta pozytywna czyli modlitwy, msze, które pomagają ludziom starszym uczestniczyć w życiu katolickim. Druga strona to "publicystyka" owiana nienawiścią i stereotypowym tonem wypowiedzi, wpajającym słuchaczom myślenie i zachowania antysemickie, narodowościowe (w tym najgorszym wydaniu), nietolerancyjne. Ale nie dziś o tym.
Ojciec Rydzyk. Człek każdy jak inny. Czyżby? Rozpoczął akcję zbierania datków na własną inwestycję złóż geotermalnych w Toruniu. Niech mi ktoś mądrzejszy ode mnie powie lub wytłumaczy w jaki sposób ma to służyć Katolikom? Jak to się ma do Ewangelii Chrystusowej? Co ma wspólnego z religią?
Człowiek ten stworzył własne imperium. Jego media są wielkim konsorcjum i maszyną do zgarniania i zarabiania pieniędzy. Wszystko to dzieje się pod płaszczykiem misji i religijności. Pytanie: a gdzie to jest? Mamy w Polsce inne stacje radiowe o charakterze religijnym. Dajmy na to Radio św. Józef działające na terenie diecezji warszawskiej lub radio Via z Rzeszowa. Czy ktokolwiek słyszał o tym by w tych radiach zionęło akcentami jakie daje właśnie RM? Dlaczego te radia, które ja śmiało mogę nazwać katolickimi czy też lepiej chrześcijańskimi nie mają takiej rangi i znaczenia jak RM? Myślę, że mocą tych stacji jest skromność i ciche konsekwentne działanie w duchu pełni chrześcijańskim. Tak chyba właśnie chciał Chrystus mówiąc: "Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swojej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec Twój, który widzi w ukryciu, odda tobie." I wierzę, że w konsekwencji te małe radia czynią więcej niźli wspomniane RM.
Chrześcijaństwo to religia miłości a nie nienawiści i układów finansowo personalnych. A katolik to człowiek kierujący się miłością do bliźniego: "Kochaj bliźniego jak siebie samego". Ojcze Rydzyku czy TY kochasz bliźniego jak siebie samego?

wtorek, 29 lipca 2008

"Wdowi grosz"

Wrocław Ostrów Tumski. Słońce smaga promieniami wokoło nie oszczędzając nikogo. Ludzie uciekają od czasu do czasu w cień by ukryć się przed biczami słonecznymi. Tuż przed mostem Tumskim siedzi ta kobieta. Przed nią miska na datki. Dziewczynka leży bezwładnie jej na kolanach owinięta mimo gorąca jakie panuje wokoło. Jeden człowiek podchodzi bliżej rzuca co nie co do białej miski. Kobieta ani drgnie. Popatrzyłem na tego człowieka i w myślach się zapytałem: dlaczego to robisz?
Kiedy widzę takie obrazki ciśnie mi się wewnątrz złość. Jak można tak wykorzystywać dzieci. Jeśli chce niech sama sobie siedzi ale żeby tak dziecko trzymać w gorącu nawet nie siadając w cieniu. Żebrać wykorzystując do tego dzieci, zwierzęta lub inne atrybuty, które mają zmiękczyć ludzkie wnętrze i skłonić do tego by rzucić choć grosz, jest dla mnie niezrozumiałe. Grosz do grosza i będzie kokosza. I nie mówię tutaj w kontekście biedy i sytuacji w jakiej dana osoba się znajduje ale sposobie. A po drugie to po co są organizacje pomagające takim ludziom? Dużo otwartego serca znajdą oni u Towarzystwa św. Alberta, w Caritasie i wiele innych miejscach. Trudno mi uwierzyć w prawdziwość tabliczek po wypisywanych przez tych ludzi. Może i oni czynią mniejsze kłamstwo niż nie jeden z nas? Może. Ja nigdy nie daję takim ludziom. Prędzej grajkom ulicznym choćby wyli tak iż nie da się słuchać ale coś robią a nie liczą na litość. Daj choć mało od siebie a dostaniesz więcej. Dawanie się zwraca i myślę, że dotyczy to także tych żebrzących.
Trudno czasem znaleźć granicę myśli i ich słuszności. Może moje są niesłuszne? Tylko dla kogo?

Problemy

Napotkałem problem z poprzednim serwerem, na którym pisałem mojego bloga. A mianowicie nie działał często i ostatnio wcale nie mogę tam wejść niestety aby pisać. Szukam szukam nowego serwera może tutaj on będzie zobaczymy. Wszystkich powiadomię i zaproszę oficjalnie jak skończę poszukiwania.