Kiedy turysta wyrusza na szlak ma obrany cel. A kiedy jest to turysta w górach to tym celem jest przeważnie jakiś szczyt. Kiedy zbiera się cała świta UE, szczytów wydaje się być kilka.
Niezorganizowana grupa "turystów" UE wyrusza na szczyt. Ta grupa to? Polska delegacja. Oto mili Państwo okazuje się, że konstytucja jest jedna ale interpretacji wiele ... I podobnie interpretowane są zwyczaje UE. Zbliża się szczyt UE, który ma na celu ustalenie jednego głosu Europy w stosunku do działań Federacji Rosyjskiej. Spotkanie ma się odbyć w gronie premierów poszczególnych Państw, chyba że konstytucja danego Państwa mówi inaczej wtedy jest to prezydent. Nasza konstytucja mówi jasno i klarownie, że przedstawicielem Polski powinien więc być nie kto inny jak premier. Tutaj wyjawiła się sprytna akcja kancelarii prezydenta, która to wie najlepiej. No ale już dobrze dogadali się premier z prezydentem jest zgoda niech będzie.
Jednak tło jakie się rozegrało i to jak wypadamy na tle międzynarodowym to też ważna kwestia.
Konstytucja mówi jasno i wyraźnie co należy do obowiązków prezydenta, a co premiera. Czy w takim razie każdy ma prawo do własnej interpretacji? Czy jeżeli tej interpretacji podejmuje się głowa państwa to znaczy, że wszystko ma być zgodne z tą właśnie wizją? Czyż to nie jest zatrważające?
Każdy wie co zrobił Lech Kaczyński w sprawie Gruzji, jednak jak widać to za mało (dla niego). Retoryka i kunszt dyplomacji jaki ma w ręku prezydent budzi jednak grozę. Co z tego dalej wyniknie? Jestem ciekaw.
Jutro jest szczyt. Będzie nas wielu (Polaków). Moc delegacji jednak chyba nie polega na liczebności a na jakości, a jak z tą będzie to się okaże.
Niezorganizowana grupa "turystów" UE wyrusza na szczyt. Ta grupa to? Polska delegacja. Oto mili Państwo okazuje się, że konstytucja jest jedna ale interpretacji wiele ... I podobnie interpretowane są zwyczaje UE. Zbliża się szczyt UE, który ma na celu ustalenie jednego głosu Europy w stosunku do działań Federacji Rosyjskiej. Spotkanie ma się odbyć w gronie premierów poszczególnych Państw, chyba że konstytucja danego Państwa mówi inaczej wtedy jest to prezydent. Nasza konstytucja mówi jasno i klarownie, że przedstawicielem Polski powinien więc być nie kto inny jak premier. Tutaj wyjawiła się sprytna akcja kancelarii prezydenta, która to wie najlepiej. No ale już dobrze dogadali się premier z prezydentem jest zgoda niech będzie.
Jednak tło jakie się rozegrało i to jak wypadamy na tle międzynarodowym to też ważna kwestia.
Konstytucja mówi jasno i wyraźnie co należy do obowiązków prezydenta, a co premiera. Czy w takim razie każdy ma prawo do własnej interpretacji? Czy jeżeli tej interpretacji podejmuje się głowa państwa to znaczy, że wszystko ma być zgodne z tą właśnie wizją? Czyż to nie jest zatrważające?
Każdy wie co zrobił Lech Kaczyński w sprawie Gruzji, jednak jak widać to za mało (dla niego). Retoryka i kunszt dyplomacji jaki ma w ręku prezydent budzi jednak grozę. Co z tego dalej wyniknie? Jestem ciekaw.
Jutro jest szczyt. Będzie nas wielu (Polaków). Moc delegacji jednak chyba nie polega na liczebności a na jakości, a jak z tą będzie to się okaże.
