Kolejne dni były równie ciekawe. W trzeci wyruszyliśmy do oceanarium w Budapeszcie. Oceanarium to nazywa się Tropicarium. Jedno z największych w tej części Europy. Jest to miejsce naprawdę ciekawe i warte zobaczenia szczególnie dla dzieci. Wchodzi się do kilku oddzielonych pomieszczeń. W jednych znajdujemy gady i płazy oraz ptaki, które latają nad głowami w wolnej przestrzeni danego pomieszczenia co jest dla niektórych dyskomfortem ale jak dla mnie bardzo fajne :) Jednak najciekawszą częścią tego oceanarium (jak sama też nazwa wskazuje) są akwaria. Zbiór niesamowitych gatunków ryb i raf kolarowych. Od przeróżnie kolorowych rybek po olbrzymich rozmiarów rekiny. Te drugie znajdują się w największym akwarium, przez które się przechodzi gdyż jest zrobiony przeszklony tunel i nad głowami pływają rekiny i płaszczki oraz wiele innych gatunków dużych ryb, których ja sam nie znam. Jedno ze zdjęć, któe mi wyszło przez te akwaria i jest dosyć dobrej jakości można podziwiać wyżej :) Spędziliśmy tam dużo czasu, siedząc sobie na łąweczkach ułożonych niczym w kinie i oglądaliśmy to olbrzymie akwarium z innej strony a w tle towarzyszyła nam muzyka łagodna i pasująca do tego akwenu (niczym w filmach przyrodniczych). Warto naprawdę warto to zobaczyć.
Dzień czwarty natomiast był dniem poświęconym leniuchowaniu, czyli poszliśmy na cały dzień do kompleksu basenów, których na Węgrzech nie brakuje. Od przeróżnych basenów po takie z leczniczymi wodami i gąrocymi źródłami. A do tego jeszcze sałny były dostępne, nie mówiąc już o słońcu i upale jaki nam towarzyszył co pozytywnie wpłynęło na kolor naszej skóry :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz